Siedzę i oglądam serial. Zderzenie człowieka litery prawa pełnego wiary z naukowcem o pragmatycznym podejściu do życia. I to, co ich łączy, to empatia o odmiennych twarzach. Serial nie jest nowością, ale kontynuacją. Oglądałam go jako premierę, później jako hobby, teraz po prostu z sentymentu. I kocham to, jak na różnych etapach mojego życia interpretuję go inaczej, wyciągam inne wnioski i szanuję inne aspekty ludzkich emocji.
Chociaż czasami nienawidzę mojej analitycznej natury, to w większości przypadków ustrzegła mnie ona przed niepowodzeniem i zawodem. Brutalne jest to, że i tak je przeżywałam, ale przynajmniej towarzyszył mi emocjonalny chłód. Ale i tak jestem głupcem.
Bo chociaż posiadam pewną życiową wiedzę i dostrzegam czające się niebezpieczeństwa, to... świadomie je ignoruję. Dlaczego?
Cóż, dlatego, że...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz